Menu

houselive

wszystko to co robimy w domu

Współpraca z Liderką Avonu - 29.01.2017

groszkowapanienka

 

Witajcie czytelnicy, 

Nie było mnie tutaj całe wieki. Chciałam napisać coś wcześniej, ale albo nie było na to chęci, ani ochoty. Dziś jednak natchniona blogiem pewnej blogerki Agi Kowal postanowiłam powiedzieć o czymś, co jest wielkim problemem jednej z marek kosmetycznych.

Gdy wyjechałam na studia i poznawałam swoje nowe możliwości wpadłam na pewną starszą kobietę w galerii handlowej. Zaczęła obiecywać mi szybki zysk – na który i tak nie liczyłam . W tym momencie zachęcona przez osobę towarzyszącą postanowiłam: włączam się w współpracę z marką kosmetyczną. I już po pierwszym spotkaniu kontakt się zrywał. Gdy potrzebowałam pomocy, pomagała mi, ale problem jest jeden pomoc otrzymałam tylko na początku. Gdy zobaczyłam jak wygląda praca normalnej konsultantki, i jak zostaje ona wprowadzana w tajniki tej firmy zobaczyłam, że coś jest nie tak. Nikt nie widział problemu, iż osoba młoda, która coś chce tam osiągnąć, powinna być pilotowana przynajmniej przez 2-3 katalogi. Ja nie byłam przez żaden. Nikt nie pokazał mi niczego, jak wygląda strona, jak się na niej pracuje, jakie mam możliwości, jak mogę się motywować a jak motywować może mnie ona. Ze wszystkim musiałam radzić sobie sama. Gdy na jednym ze szkoleń poznałam ludzi z owej firmy stwierdziłam, że nie mogłam już gorzej trafić. Jednak nikt nie wytłumaczył jak ważną osobą jest lider, jak wiąże się nasza współpraca. Jednak nikt nie uprzedził mnie, jaka jest na osoba - i że jest możliwość jej zmiany. Gdyby po tygodniu, miesiącu, ktoś zaproponował mi zmianę, zgodziłabym się bez zastanowienia. Sama firma, mimo iż ma już wypracowaną swoją markę, powinna robić zmiany, jeśli chodzi o osoby prowadzące. Jest to troszkę jak z starymi nauczycielami - wiek nie zawsze pozwala nam na dogadanie się z uczniami. 

"Dla większości z nas ten temat nie podlega w ogóle żadnej dyskusji. Sponsor to najważniejsza osoba w systemie i tutaj bez niej nie jesteśmy w stanie w ogóle funkcjonować. To on wie wszystko, to on jest najmądrzejszy, to on ma obowiązek nam pomagać i tak naprawdę jak nam nie idzie, to na 100% wina leży po stronie sponsora… Tak! To właśnie wszystko jego wina! On nam nie daje tego, co potrzebujemy, to on nas zaniedbuje, to on ma nas w nosie, to on źle nam podpowiada, to on nie ma dla nas czasu i właśnie, dlatego nam nie idzie, … ale czy na pewno?

Tak myśli każdy, komu nie idzie, komu brakuje samodyscypliny, wiary w swoje możliwości itp. i właśnie wtedy stajemy przed dużym dylematem i wyzwaniem, ponieważ „konkurencja” nie śpi, jest czujna, zawsze ma to jedno oko otwarte jak my śpimy i jest gotowa do skoku, czekając na nasze zwątpienie, a kiedy ono przyjdzie to zaczyna się „przedstawienie”, w którym, każdy chce udowodnić, że jest się w nieodpowiednim miejscu, bo tu jest źle, tu jest niedobrze, a tam jest po prostu BOSKO, bezproblemowo, cudownie, a sponsor to po prostu istny anioł, który przychyla nam kawałek nieba”

I tutaj ciężko się nie zgodzić, tak było i w moim przypadku. Jednak ona w żaden sposób nie starała się mnie utrzymać. „Jeśli ktoś nie chce ze mną pracować, nie będę go trzymać” – ale również nie pomogę mu się przenieść.

„Sponsor, a dla mnie opiekun, lider, powinien nam zasiać ziarenko możliwości, jakie daje firma, a przede wszystkim powinien pamiętać o tym, że aby wyrosła z tego ziarenka roślinka, trzeba jej dostarczać światła = materiały i regularnie podlewać = służyć pomocą wtedy, kiedy jej potrzebuje. No i w sumie tyle.

A naszym obowiązkiem konsultantek jest staranie się, aby to działało. A jeśli nie działa to trzeba go zmienić. Jak w każdej pracy.

"Sponsor na pewno jest odpowiedzialny za informacje, jakie przekazuje innym, albo, jakich nie przekazuje.

I tutaj najczęściej mówimy:  To ja pracuję na jego konto, to dzięki mnie on zarabia, więc sponsor tak naprawdę jest na moim utrzymaniu. Odpowiada dosłownie za wszystko, ale jego odpowiedzialność najbardziej pojawia się wtedy jak mi nie idzie. Jego zadaniem podczas „rekrutacji” jest poinformować mnie o wszystkim, musi mi dać wszystkie materiały, ma mi przekazać całą wiedzę,  musi uczestniczyć i mi pomagać we wszystkim, ma być gotowy do wspólnego działania, a przede wszystkim ma stać w gotowości do codziennej pomocy(...) " 

Z tym fragmentem się zgadzam. Bo on jest jak szef, jak pierwszy motor, który musi to wszystko dźwignąć i dać mi bazę do pracy. A jeśli ziarno dostanie dobrego lidera to może być z tego fajna prosperująca grupa ludzi. Tylko mu też musimy chcieć i wyciąganie tutaj moich sposobów na zmianę lidera jest, co najmniej nic smaczne. No nic są różni ludzie, którzy nie powinni pracować w konkretnych zawodach i jak widać są liderzy, którzy również swoje zachowania powinni przemyśleć  a nie działać tylko dla kasy.

 

© houselive
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci